środa, 15 marca 2017

Pisanki

Ostatnio miałam bardzo dużo zajęć, wyjazdów i takich tam innych. Nie miałam głowy do pisania, ale mam nadzieję, że idzie ku lepszemu:))
Ostatnie dwa tygodnie, spędziłam wyjątkowo pracowicie, ale to było moje ulubione zajęcie. Śpieszyłam się bardzo, by zdążyć przed świętami. To coś w rodzaju akcji charytatywnej: ja robię, ktoś sprzedaje, a kasa jest kropelką w słusznej sprawie.


Stół na którym leżą pisanki ma 110 cm średnicy, trochę ich jest, a dokładnie 210 szt. Ułożyłam je specjalnie do zdjęcia  i w tym momencie wpadły moje wnuczki. Trzeba było widzieć ich miny.:))) Dziewczynki w pierwszej chwili oniemiały a potem był jeden wielki okrzyk zachwytu. Wydmuszki zbieram przez cały rok. W moim wydaniu zrobienie jajecznicy trwa trochę dłużej niż wbicie jajka na patelnię, ale dla tego efektu warto poczekać.  

Violu, dzięki za upominki i urodzinowe życzenia.
Janeczko - jesteś niezawodna. Dzięki za cudowną kartkę i jeszcze cudowniejsze życzenia w niej zapisane. Mam nadzieję, że spełnią się. Pasują do mnie jak ulał. 



niedziela, 19 lutego 2017

Przebudzenie

Pragnę donieść, że obudziła się wiosna! Mam na to dowód:)))

Wawrzyn szlachetny (Laurus nobilis) - jeszcze śpi. Na suszony, kupowany jako przyprawa, u mnie mówiło się "Liście bobkowe". Do dzisiaj nie wiem skąd taka nazwa

Mirt (Myrtus L.) - jeszcze śpi. Dostałam kiedyś od przyjaciół, przywiezioną aż z Korsyki,  nalewkę na jagodach mirtu. Miała bardzo ciekawy smak. Niestety szybko się skończyła:))

A tu - niespodzianka! Figowiec (Ficus carica L.)  obudził się! Nieśmiało, tylko na jednej gałązce ale jest! Będzie wiosna:))

Były walentynkowe serduszka, ja też popełniłam coś takiego.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Ćwiczę uparcie

Właśnie tak, zmobilizowałam się i wprawiam się we: 
1. Frywolitce.
Cieniowany niebieski komplecik, który plotłam, chyba ze cztery dni. Z samego kompletu, jestem zadowolona. Natomiast ze zdjęć, niekoniecznie. Muszę znaleźć i miejsce i sposób na fotografowanie.


 2. Pergaminie.
Wokół same walentynkowe serduszka. Osobiście nie przepadam, za kolejnym świętem-kalką z innej kultury, ale dobry temat do pergaminowych wprawek.  Z kartką, poszło mi szybciej niż z frywolitką:)) Na razie największy problem, to ukrycie miejsc podklejania. Niestety na pergaminie widać wszystkie niedoróbki. Nic się nie ukryje:))

Miłego tygodnia:)

środa, 8 lutego 2017

Zimowe wieczory

Nie mam cierpliwości do długotrwałych projektów, ale w długie zimowe wieczory,  ręce trzeba czymś zająć. Lubię frywolitki, chociaż nie mam cierpliwości do wrabiania koralików i dlatego powstał taki skromny komplecik. W naturze wygląda lepiej, nici są lekko błyszczące i w świetle wygląda całkiem, całkiem:))



 Tu sprawdzam, czy trudno jest robić pergaminowe kartki? Pierwsza, nieskomplikowana. Stwierdzam, że długo musiałabym ćwiczyć, by dojść do wyników prezentowanych na internetowych stronach.


wtorek, 31 stycznia 2017

Zimowo

 Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy inni też. Chodzi o to, że od kiedy sprowadziłam do siebie rodziców (sami już sobie nie bardzo radzili) ciągle odczuwam presję czasu. Ciągle czegoś nie zrobiłam, z czym się spóźniłam itd. Właściwie problem nie w tym, że brak mi czasu, brak mi energii - na sprawy tylko moje. Jest tak: zaniedbuję bloga, który sprawiał mi frajdę, zaniedbuję zaglądanie do zaprzyjaźnionych blogów i czuję, że moje kontakty ulegają rozluźnieniu. Najczęściej myślę o tym, że powinnam ale brak mi wewnętrznego napędu, a bez tego, sami wiecie......
"Powinnam" - to słowo robi w moim domu zawrotną karierę. Jest ulubionym zwrotem mojego ojca, skierowanym albo bezpośrednio do mnie, albo słyszę je w rozmowach rodziców, gdzie ojciec kategorycznym tonem stwierdza:... bo ona (czyli ja) powinna...... Zostałam wychowana na grzeczną dziewczynkę i tak mi zostało. Staram się, zapewnić rodzicom komfortową starość, ale żebym nie wiem co robiła, nie jestem w stanie sprostać wszystkim "powinnam". To, co "powinnam" by zadowolić mojego apodyktycznego ojca, odbiera mi całą życiową energię. Kurcze, zupełnie inaczej wyobrażałam sobie nasze wspólne życie. Myślałam, że będzie można rozmawiać, dyskutować, ustalać wspólnie nasze działania. To były moje wyobrażenia. Rzeczywistość wygląda inaczej. Jest wielki rozkazująco/oceniający ojciec i mała dziewczynka, która ma słuchać i nie dyskutować. Każda próba wyrażenia zdania odmiennego, kończy się obrazą ze strony ojca, a ja mam poczucie winy.  Cholera! po prostu wymiękam!
Sorry, nie planowałam takiego postu,ale wylało się ze mnie. Zmieniam temat, bo się rozpłaczę:)))

Tęsknię za latem i za daliami, które funkcjonują też, pod nazwą: georginie.

Skarpetki: to coś, w czym sypia moja przyjaciółka, bo zawsze jej zimno w stopy. Najczęściej narzeka, że nie może kupić skarpetek nieuciskających. Pomyślałam, poszukałam w głębinach internetu i znalazłam rozwiązanie. Mięciutka, naturalna wełna i skarpetko-kapcie.


 Z rozpędu, zrobiłam kilka par. Dwie posłałam moje lubelskiej przyjaciółce, jedne dostała prawie miejscowa przyjaciółka. Oczywiście,  Viola nie byłaby sobą, gdyby nie zrobiła kilku par samodzielnie na wzór tego co dostała.

Znacie powiedzenie "czarna owca w stadzie"?
Nie wiem, jak mam nazwać to zjawisko:)  przez Bielsko-Białą przepływa rzeka oczywiście -Biała. W centrum miasta, w rzece, jest wielkie stado dzikich kaczek. Wiadomo: samiczki są brązowe, samce szaro-szmaragdowe, a jak nazwać to zjawisko pomiędzy nimi?  Obserwuję je przez cała zimę i to nie przypadek, ona cały czas jest z nimi. Zdjęcia słabe, bo robione starą komórką, która nie jest szczytem techniki:))



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Porządki


Trudno uwierzyć, ale po przeprowadzce, mam jeszcze nierozpakowane kartony. Leżą w piwnicy, nikomu nie przeszkadzają, czasem tylko, najdzie mnie ciekawość, jakie niepotrzebne przedmioty tam są. Niepotrzebne, bo wg. mojej teorii, skoro nie potrzebowałam czegoś, prawie dwa lata, to z pewnością, wcale tego nie potrzebuję:))  Tym razem zajrzałam do kartonu w którym, między innymi były nici. Jestem przekonana, że w starym domu, też leżały kilka lat, mam nawet podejrzenie, że zostały kupione w czasach, kiedy po wszystko stało się w kolejkach. Potrzymałam je w rękach, pooglądałam ze wszystkich stron, żal wyrzucić i powstały serwetki. Nici nie były białe, nawet miałam podejrzenie, że "nabrały" koloru ze starości, ale nie, po upraniu dalej są w kolorze ecri.


 
Wszystkiego dobrego w nowym tygodniu.

wtorek, 10 stycznia 2017