wtorek, 26 stycznia 2016

Trening czyni.....

"Trening czyni mistrzem", tak mówią. Mistrzem raczej nie zostanę ( nie mam takich ambicji), ale potrenować mogę:)) Przyglądam się Waszym ślicznym koralikom, podziwiam i zastanawiam się, czy ja też potrafiłabym. Wygrzebałam w swoich "zabawkach" jakieś koraliki i....
  1. Znalazłam w internecie instrukcję, jak obszyć kaboszon. Popatrzyłam, pomyślałam - dam radę, to proste! Baaardzo szybko uznałam, że proste w teorii, w praktyce - lepiej nie pokażę moich dokonań:)))
  2. Zmieniłam plan, znalazłam w internecie instrukcję, jak zrobić kolczyki listeczki. Popatrzyłam, pomyślałam - proste nie jest, ale spróbuję! Nie przyznam się ile razy prułam, zanim zrozumiałam, jak zrobić, żeby było równo, nie rozłaziło się na boki, żeby z jednej strony "szło" do góry, a z drugiej do dołu. Po nieskończonej ilości poprawek, wdrapałam się na moją górę. Jak widzicie, Everest to nie jest, ani zimowe wejście na Nanga Parbat, ale spadając raz za razem, przynajmniej nie doznawałam większych kontuzji, prócz siniaków na ambicji:))). 

Kochane! po moich potyczkach z igłą, plączącą się nicią, uciekającymi po stole koralikami....  Podziwiam Waszą cierpliwość i Wasze prace jeszcze bardziej, jesteście wspaniałe!!!

środa, 20 stycznia 2016

Zaległości

Takie śliczności, omal nie wróciły do nadawcy. Nie było mnie, a przesyłka długo leżała na poczcie, odebrałam w ostatniej chwili. Janeczka obdarowała mnie piękną pocztówką i śnieżynkami. Niestety nie zdążyły zawisnąć na tegorocznej choince, ale pieczołowicie schowałam i w następnym roku, na pewno zajmą godne miejsce. Janeczko dziękuję:))


W tym roku miałam nietypową choinkę. Wydziergałam szydełkowe laleczki na zamówienie wnuczki i poszłam za ciosem:))  Siedziałam, dłubałam do samych świat. Tak powstała choinka rękodzielniczki:))
















Choinka w całej okazałości:))


 W internecie zachwyciły mnie bombki zdobione koralikami. Arcydzieło to nie jest, ale od czegoś trzeba zacząć:)